Mam depresję klimatyczną. Jestem załamana nieodwracalną dewastacją środowiska, masowym wymieraniem gatunków i zbliżającą się katastrofą ekologiczną. Przeraża mnie to i czuję się bezsilna. Moja kolekcja wynika wprost z tego nastroju. Czy w obliczu apokalipsy moda ma znaczenie?
Jestem przekonana że bardziej niż nowe trendy, jest nam potrzebny nowy system mody.

Poszukując tego systemu, zaprojektowałam kolekcję Urban Nomad, która jest kapsułowa, a właściwie KAPSUŁKOWA. Wszystkie rzeczy możecie założyć naraz i… ruszyć w drogę!

Ruszyć jako współcześni nomadzi poszukujący swojego miejsca w zatłoczonej cywilizacji, którą zaczynają określać przeludnienie, konflikty i kryzysy migracyjne, będące następstwem zmian klimatycznych. Naiwne? Być może, ale pracując w ten sposób, oswajam swoje lęki…

Przyda się też koc, bo jesteśmy bezbronni jak Linus: „ten kocyk pochłania wszystkie moje lęki i frustracje”.

Nie kupiłam do tej kolekcji żadnych nowych tkanin. Wykorzystałam te, które uzbierały się przez lata, albo zostały mi z poprzednich projektów. Dostałam też od przyjaciół belkę dżinsu, wyprodukowanego w państwowych zakładach Harnama w 1989 r., w moim mieście – Łodzi. Z tej tkaniny powstały spodnie i spódnice. Chciałam, żeby poszczególne rzeczy były maksymalnie uniwersalne: one size, unisex i wielozadaniowość. Zabrakło płaszczy przeciwdeszczowych. Ale możecie po nie sięgnąć do moich poprzednich kolekcji i po prostu zamówić. Bo kto powiedział, że trzeba robić zaraz nowe ?